Jest biała, a więc nie w tym kolorze w jakim się spodziewałam. Pachnie niesamowicie, ma dziewięć kielichów, jeszcze nie wszystkie się rozwinęły. Jest również jej "córka" z dwoma kielichami.
Poza tą lilią są też inne, a więc żółte i czerwone, ale nie są tak duże.
Następnym razem będzie o floksach.



Lilia dla mnie to tajemniczy, nie zrozumiały i nie przewidywalny kwiat. Dlatego nie dziwi się, że miał być czerwony,a wyrósł biały. Miał wyrosnąć w zeszłym roku a dopiero w tym zechciał pojawić się w ogrodzie. Lilii jest tyle rodzajów co ludzi, a ich zachowanie przypomina mentalność, tej piękniejszej części ludzkości.
OdpowiedzUsuńDzięki za ciekawy komentarz. Takich skojarzeń kwiatów z tą piękniejszą częścią ludzkości jeszcze nie miałam, ale muszę zacząć się zastanawiać. To jest świetny pomysł, żeby gatunek kwiatów połączyć z osobowością konkretnej osoby, coś w tym jest. Problem jest tylko taki, że kwiaty kocham wszystkie, a ludzi nie wszystkich jednakowo, niestety się nie da.
OdpowiedzUsuńWszystkich ludzie nie są warci aby ich kochać. Z kwiatami też jest tak samo. Nie warto chodować kwiatów trujących
UsuńNie znam kwiatów trujących, ja ich nie jem. Ludzi też nie pożeram.
OdpowiedzUsuńA te kwiaty co pożerają robale?
OdpowiedzUsuńRobali mi nie żal.....
OdpowiedzUsuń